Marian Kmita szefem PKOl. W Polsacie weźmie urlop

Poniżej prezentujemy najnowsze informacje ze świata kina i filmu. Artykuł dotyczy aktualnych wydarzeń branżowych, zapowiedzi produkcji, premier oraz tematów, które mogą zainteresować widzów śledzących nowości filmowe.

Dyrektor do spraw sportu Telewizji Polsat Marian Kmita, który dotychczas był jednym z wiceprezesów, został wybrany przez zarząd PKOl na pełniącego obowiązki prezesa do końca kadencji, upływającej w kwietniu 2027 roku. Kmita zapowiedział, że na czas pełnienia nowej funkcji najprawdopodobniej weźmie w Polsacie bezpłatny urlop.

Marian Kmita szefem PKOl. W Polsacie weźmie urlop

Kmita, który przejmie obowiązki aresztowanego prezesa Radosława Piesiewicza, był jedynym kandydatem. Głosowało na niego 43 członków zarządu, przeciw było dziewięciu, a jedna osoba wstrzymała się od głosu – przekazali członkowie komisji skrutacyjnej.

Wybór dokonał się w myśl artykułu 21. statutu, który mówi m.in., że wobec "niemożności pełnienia funkcji przez prezesa PKOl", na mocy uchwały, zarząd powierza ją – do końca kadencji - jednemu z wiceprezesów.

Nowo wybrany prezes odniósł się do stanu finansów Komitetu, powołując się na sekretarza generalnego Marka Pałusa.

– Jest ona dość trudna i będzie teraz nam spędzała sen z powiek przez najbliższe tygodnie, miesiące. To jest rzecz, za którą się musimy zabrać natychmiast – powiedział wobec dziennikarzy.

Po ubiegłotygodniowym prezydium zarządu wiceprezes Adam Korol przekazał, że PKOl ma zapewnione finansowanie na działalność do końca września. W grudniu spodziewana jest transza z MKOl w wysokości 2,7 mln zł.

– Dotacja w sporej części wyrówna zobowiązania. W jakiej – to się dopiero okaże. Już dawno słyszeliśmy, że każdy miesiąc był spinany z bieżącej działalności. Jest na pewno duża czkawka finansowa i duży problem – mówił PAP członek prezydium Rafał Tataruch.

Kmita przyznał, że są różne interpretacje prawne, ale "definitywnie trzeba wyjaśnić status Radosława Piesiewicza". Podkreślił, że jedną z pilnych spraw jest nowelizacja statutu PKOl, który w jego opinii powinien powstać od początku.

– Będzie to potrzebne, żeby nigdy już w historii tej szacownej instytucji nie przydarzył się przypadek, którego nie można kontrolować, czyli żeby prezes był powoływany i odwoływany w znany i klarowny sposób – zaznaczył.

Innym tematem przez niego poruszonym jest naprawa relacji z ministerstwem sportu, które "przez ostatnie trzy lata przypominały sinusoidę". Władze PKOl będą zabiegały o spotkanie z ministrem Jakubem Rutnickim.

– Jestem zbudowany, bo mówiliśmy (podczas obrad) jednym głosem, co do roli tej instytucji w ekosystemie polskiego sportu. Otrzymałem deklarację od wszystkich członków zarządu, że mogę liczyć na ich wsparcie. Myślę, że tych zadań jest bardzo dużo, czyli statut, czyli sponsorzy, czyli wizerunek, który mocno został nadszarpnięty, czego symbolem jest umowa z firmą Zondacrypto – stwierdził.

Kmita obiecał, że najdalej w ciągu trzech tygodni zostanie zwołana konferencja prasowa. Na czas obowiązków w PKOl zrezygnuje z pracy w telewizji Polsat, gdzie był dyrektorem do spraw sportu. – Pewnie pójdę na bezpłatny urlop – wyjaśnił.

Jednoznacznie dał do zrozumienia, że na nowym stanowisku nie będzie pobierał pensji, bo "w tej chwili nie wypada brać pieniędzy i to jest deklaracja wszystkich członków prezydium zarządu". Podkreślił, że jeszcze się nie zdecydował czy będzie kandydował w wyborach na prezesa PKOl na nową kadencję.

Krzysztof Wiłkomirski przyznał, że jest szczęśliwy z wyboru Kmity, a dodatkowo, że całe posiedzenie zarządu odbyło się w bardzo łagodnej atmosferze. Potwierdził, że praca nad statutem jest niezbędna, bo takich zmian wymaga m.in. MKOl. Członek zarządu przyznał, że wybór Kmity "będzie dla niego ogromnym wyzwaniem i może być pułapką", jeśli zdecyduje się wystartować na nową kadencję. Wiele będzie zależało od sposobu zarządzania Komitetem.

– Wydaje mi się, że to nie jest ten moment i ten dzień, w którym powinniśmy wybiegać do najbliższych wyborów. Przede wszystkim powinniśmy się skoncentrować na tym, co przyniosą najbliższe tygodnie i miesiące – ocenił prezes Polskiego Związku Judo.

Inny członek zarządu Grzegorz Bachański także potwierdził, że przed władzami dużo pracy, w tym niezbędny jest audyt. Przypomniał, że nadchodzi czas działań dotyczących igrzysk olimpijskich w Los Angeles, które rozpoczną się za dwa lata. Prezes Polskiego Związku Koszykówki potwierdził, że Piesiewicza na stanowisko prezesa poparło wiele związków sportowych, w tym federacja koszykówki.

– On wygrał w miażdżący sposób, ale wyszło tak, jak wyszło – przyznał PAP.

Bachański, nawiązując do słów Kmity, powiedział, że zarządzanie tego typu instytucją to jest gra całej drużyny. I trzeba działać w oparciu o doświadczenie działaczy z różnych dyscyplin sportowych - indywidualnych, zespołowych, sportów nieolimpijskich.

– Wydaje mi się, że ta funkcja po prostu Piesiewicza przerosła. On nie słuchał ludzi i nie prowadził Komitetu, w sposób dyplomatyczny i transparentny. Tak jak to powinno się robić – zauważył.

Były znakomity zapaśnik Andrzej Supron przyznał, że byli tacy, co wcześniej deklarowali, że będą chcieli także kandydować na prezesa p.o. – Z niewiadomych powodów zrezygnowali – stwierdził wiceprezes, który nie skorzystał z prawa do startu w poniedziałkowych wyborach.

– (Kmita) był w prezydium i zna bolączki – te, które były i te, które są w tej chwili. To jest odpowiedni człowiek na ten moment, żeby doprowadzić do normalnego funkcjonowania tej szacownej instytucji – powiedział Supron.

Kmita urodził się 28 września 1962 roku w Brzegu Dolnym. W 1987 r. ukończył studia w zakresie historii na Wydziale Filozoficzno-Historycznym Uniwersytetu Wrocławskiego, a siedem lat później został absolwentem Study in Organizational and Managerial Communication, organizowanym przez Central Connecticut State University, Politechnikę Wrocławską i Uniwersytet Wrocławski. W 1995 roku otrzymał dyplom ukończenia kursu BBC Workshop for Senior Editors.

W latach 1987–92 pracował w Liceum Ogólnokształcącym w Brzegu Dolnym jako nauczyciel historii, później był rzecznikiem prasowym wojewody wrocławskiego.

W 1994 roku związał się z TVP Wrocław, gdzie pracował przez rok, najpierw jako szef biura programowego, a później jako szef redakcji programów informacyjnych i sportowych. W roku 1995 został szefem redakcji sportowej Radia Eska Wrocław. W latach 1996–2001 był prezesem zarządu Spółki Słowo Sportowe, wydawcy tygodnika o takim samym tytule. W 1996 roku rozpoczął pracę w TVP1 jako szef redakcji sportowej.

Od 1999 roku pracuje w Polsacie, gdzie pełni funkcję dyrektora ds. sportu. Był m.in. twórcą kanału Polsat Sport, który zaczął nadawać program w sierpniu 2000. Od 2014 roku jest również redaktorem naczelnym portalu PolsatSport.pl.

Uważany jest za jednego z głównych promotorów siatkówki. Odgrywa niepoślednią rolę w planowaniu i organizacji wszystkich głównych imprez siatkarskich w Polsce. Był jednym ze współzałożycieli Stowarzyszenia MMA Polska, aktywnie działał w spółce Polsat Boxing Promotions. W kwietniu 2023 roku wybrany został na funkcję wiceprezesa Polskiego Komitetu Olimpijskiego.

Sportowymi refleksjami dzielił się w felietonach na łamach m.in. "Przeglądu Sportowego", "Gazety Wyborczej", "Piłki Nożnej Plus" czy portalu Interia.pl.

Kmita od 1985 roku działał w ruchu społecznym "Solidarność". Brał udział w podziemnym wydawaniu i kolportażu wydawnictw drugiego obiegu "Kret" i "Profil", a od 1988 r. był kurierem wrocławskich struktur podziemnych do Wiednia i Berlina.

W 1989 roku został członkiem wrocławskiego Stowarzyszenia "Centrum Demokratyczne". W latach 1990–98 był radnym rady miejskiej w Brzegu Dolnym, od 1990 do 1994 społecznym przewodniczącym tej rady i społecznym wiceburmistrzem miasta. W roku 1990 rozpoczął wydawanie lokalnego tygodnika "Kurier Gmin", którego redaktorem naczelnym był do roku 1994, a współwłaścicielem wraz z żoną do roku 2018.

W 2018 r. Kmita otrzymał Złotą Odznakę Urzędu Kultury Fizycznej i Turystyki "Zasłużony Działacz Sportu", a minister sportu i turystyki przyznał mu w 2021 r. tytuł "Promotora Sportu".

Kierujący do tej pory PKOl Radosław Piesiewicz został zatrzymany 27 sierpnia w Warszawie w ramach śledztwa w sprawie giełdy kryptowalut Zondacrypto, która od października ubiegłego roku była sponsorem generalnym PKOl. Tego samego dnia w śląskim wydziale Prokuratury Krajowej usłyszał zarzuty płatnej protekcji oraz zaspokojenia grupy wierzycieli Zondacrypto z pokrzywdzeniem innych w związku z grożącą niewypłacalnością. Nie przyznał się do winy.

Po przesłuchaniu Piesiewicza, który zgodził się na podawanie pełnego nazwiska, prokuratura skierowała do sądu wniosek o aresztowanie go na trzy miesiące. Sąd przychylił się do tego wniosku, a w poniedziałek Sąd Okręgowy w Katowicach, który rozpoznał zażalenie obrony na stosowanie takiego środka zapobiegawczego, utrzymał w mocy wcześniejszą decyzję.

źródło: PAP

Wybierz źródło informacji: