Operatorowi nie należał się etat? TVN górą w sądzie, ale ma zapłacić składki

Poniżej prezentujemy najnowsze informacje ze świata kina i filmu. Artykuł dotyczy aktualnych wydarzeń branżowych, zapowiedzi produkcji, premier oraz tematów, które mogą zainteresować widzów śledzących nowości filmowe.

Sąd pierwszej instancji oddalił pozew przeciw TVN złożony przez Państwową Inspekcję Pracy i związanego przez lata z firmą operatora obrazu Kamila Różalskiego o ustalenie stosunku pracy łączącego go z nadawcą. – Ta walka się nie kończy – przenosimy się do II instancji – zapowiedział Różalski.

Operatorowi nie należał się etat? TVN górą w sądzie, ale ma zapłacić składki

Jesteś z branży mediów, marketingu i PR? Obserwuj nas na LinkedIn.

Zgodnie z orzeczeniem, które Kamil Różalski w zeszłą niedzielę opublikował na Facebooku, pozew został oddalony 30 września przez Sąd Rejonowy dla m.st. Warszawy. Orzekająca w sprawie sędzia nakazała, żeby po uprawomocnieniu się decyzji Różalski i Państwowa Inspekcja Pracy zapłacili TVN po 360 zł plus odsetki za zastępstwo procesowe.

Kamil Różalski przez 23 lata był związany z TVN jako operator obrazu. – Przez pierwsze 15 lat pracowałem w TVN na umowę o pracę na czas nieokreślony, później, przez kolejne osiem lat, na umowę o dzieło. Zostałem do tego zmuszony szantażem, że innej pracy nie znajdę. Nic się w moim przypadku nie zmieniło – ten sam przełożony, taka sama praca, wszystko było identyczne, z wyjątkiem praw pracowniczych – tłumaczył Różalski portalowi Wirtualnemedia.pl we wrześniu 2023 r.

– Nie miałem prawa do urlopu, płatnego zwolnienia lekarskiego i musiałem więcej pracować za te same pieniądze. Od stycznia 2013 roku przestał obowiązywać 8-godzinny czas pracy – najpierw było 12 godzin, później dochodziło do absurdów, że pracowaliśmy przez 16–18 godzin – opisywał.

Kamil Różalski od lat stara się, żeby okres, w którym był związany z TVN umową o dzieło, uznano za pracę etatową i nadawca odprowadził należne składki do ZUS.

Na początku 2023 roku Prokuratura Krajowa nakazała prokuratorowi okręgowemu w Warszawie wstąpienie do postępowania w sądzie pracy dotyczącym ustalenia stosunku pracy Różalskiego.

– TVN po tym, jak prokuratura dołączyła się do sprawy, natychmiast złożył wniosek o zawieszenie postępowania sądowego do czasu rozstrzygnięcia odwołania od decyzji ZUS i uprawomocnienia się wyroku, czyli za wiele, wiele lat. To wybieg prawny, który, jeżeli się utrzyma w mocy, może doprowadzić do tego, że nigdy nie odbędzie się proces między mną a TVN o ustalenie stosunku pracy – opisywał operator obrazu.

W niedzielnym wpisie Kamil Różalski stwierdził, że sprawa wytoczona TVN przez niego i Państwową Inspekcję Pracy dwa lata "przeleżała w sądowej zamrażarce". – Kiedy w 2024 roku proces ruszył, przesłuchano masę świadków, którzy potwierdzili moją wersję. Twarde dowody oraz wnioski z przeprowadzonej kontroli Inspekcji Pracy jednoznacznie wykazały, że moja praca spełniała wszelkie kryteria etatu – zapewnił.

Zaznaczył, że orzeczenie oddalające powództwo zostało wydane przez sąd na posiedzeniu niejawnym.

– Wyrok, w którym sąd zignorował ustalenia PIP oraz zeznania świadków, jest dla mnie całkowicie niezrozumiały. Złożyłem już wniosek o pisemne uzasadnienie wyroku. Gdy tylko je otrzymam, natychmiast składam apelację – zapowiedział.

– Ta walka się nie kończy – przenosimy się do II instancji. Wspomniany wyrok znacznie skomplikował moją sytuację oraz szanse na powrót do zawodu – przyznał.

Ponadto Kamil Różalski złożył do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych wniosek o uznanie, że umowy o dzieło z TVN powinny podlegać oskładkowaniu. W drugiej połowie lipca 2026 roku ZUS prawomocnie przychylił się do tego stanowiska.

W połowie września TVN w piśmie do Różalskiego zwrócił uwagę, że ze stawek, które zarabiał na umowach o dzieło, nie potrącano mu składek na ubezpieczenie. Firma zaznaczyła, że łączną kwotę składek leżącą po stronie pracownika za okres objęty decyzją ZUS szacuje na 46,5 tys. zł.

– Po uiszczeniu przez Spółkę należnych składek, otrzyma Pan odrębne pismo zawierające dokładne wyliczenie – zapowiedział nadawca.

Kamil Różalski wyraził oburzenie, że firma domaga się od niego pokrycia części składek. – Żądanie od oszukanego pracownika, aby po latach spłacał skutki nielegalnych działań swojego pracodawcy, to absolutny cynizm. Przypominam dyrekcji TVN – a w szczególności Dyrektorowi Jarosławowi Potaszowi: Sąd Najwyższy w uchwałach (m.in. III PZP 3/18 oraz III CSKP 112/21) jednoznacznie wyjaśnił, że pracodawca, który łamał prawo, nie ma prawa żądać od pracownika zwrotu tej części składek! – podkreślił na Facebooku.

Pod koniec września Różalski opublikował wysłaną do TVN odpowiedź, w której podkreślił, że całkowicie odrzuca roszczenia finansowe firmy jako "bezprawne, pozbawione podstaw faktycznych oraz prawnych". Powołał się przy tym na orzecznictwo Sądu Najwyższego.

Wezwał też nadawcę, żeby nie wysyłał już do niego żadnych pism zawierających "bezpodstawne żądania finansowe". – Oficjalnie informuję, że każde kolejne pismo lub próba wywarcia na mnie presji w tej sprawie zostanie potraktowana jako świadome, uporczywe i celowe potęgowanie naruszeń moich dóbr osobistych (w tym zdrowia psychicznego i prawa do spokoju)" – podkreślił.

We wpisie facebookowym Różalski ocenił, że "prawnicy TVN doskonale wiedzą, że to żądanie jest całkowicie bezprawne". – Wyrok SN z dnia 26 września 2018 r. (sygn. akt II PK 151/17): pracodawca, który intencjonalnie złamał prawo i wypłacał wynagrodzenie na nielegalnych umowach, nie ma żadnego prawa żądać zwrotu składek od pokrzywdzonego pracownika – przypomniał.

– To pracodawca ponosi pełną i wyłączną odpowiedzialność za swoje bezprawne działania. Ja w tej sprawie byłem stroną pokrzywdzoną, a nie wspólnikiem w łamaniu prawa! – podkreślił.

Jak opisywaliśmy, we wrześniu 2023 roku sąd drugiej instancji prawomocnie przychylił się do pozwu Państwowej Inspekcji Pracy o uznanie stosunku pracy Roberta Jałochy, który był związany z TVN w latach 2010–2020 jako reporter TVN24 i "Faktów". Przez część tego okresu miał podpisaną z firmą umowę o dzieło.

W konsekwencji ZUS zaliczył dziennikarzowi ten okres do stażu pracy, na podstawie którego wyliczana jest emerytura. – Cały okres przepracowany na "śmieciówce" zostanie mi dodany do emerytury. To koniec tej sprawy i ostateczny dowód, że TVN łamał prawo – podkreślił Jałocha na Facebooku.

Jak szczegółowo opisywaliśmy, w 2025 roku grupa kapitałowa TVN przy wzroście przychodów o 6,3 proc. do 2,65 mld zł zarobiła na czysto prawie 660 mln zł. Wzrost firmy jest napędzany przez sprzedaż reklam, licencji i usług związanych z telewizją, zmalały natomiast przychody z subskrypcji i od operatorów. Firma zatrudnia 2,4 tys. osób, a swojemu jedynemu udziałowcowi wypłaciła 750 mln zł dywidendy.

Kilka lat temu nadawca zaoferował umowy o pracę ok. 800 osobom, z którymi współpracował wcześniej na umowach cywilnoprawnych.

Wybierz źródło informacji: